Łatwo powiedzieć…

Zobaczyłam go dzisiaj pierwszy raz w życiu. Zdjęcie w komórce: roześmiany, ciemnowłosy dwudziestolatek obejmuje swoją blondwłosą Piękność. Zapalony sportowiec, bardzo dobry student, gorliwy lektor. Jedynak. Oczko w głowie rodziców. Tyle wiem od jego mamy. I jeszcze to, że ostatnio bardzo lubi przesiadywać w jego pokoju. Że bardzo tęskni. I że jest ciężko…
Kiedy patrzy się na czyjeś nagle zakończone życie, do głowy przychodzi jedna myśl: śmierć to porażka, to koniec. Traumatyczne przeżycia powodują, że nie da się myśleć o tym, co było przed, i o tym, co jest po… Ale jeśli spróbujemy? Może okazać się, że z takiej poszerzonej perspektywy śmierć to tylko jakiś mało znaczący epizod, ledwo widoczny na niekończącej się linii czyjegoś życia. Życia, które trwa, chociaż już na zupełnie innych warunkach… Wiśta wio, łatwo powiedzieć… My takich warunków nie potrafimy przyjąć…

Imigranci

„Fali imigrantów docierających do Europy już nic nie zatrzyma” –  tego typu złowieszcze komunikaty trafiają także do mnie. Można się bać, ale chyba każdy wie, że w sytuacji zagrożenia życia ratuje się każdego bez wyjątków. Nie cofa się ręki, gdy ktoś prosi o jedzenia albo o picie, i nie odmawia się nikomu prawa do lepszego życia. Tym bardziej, jeśli jest się chrześcijaninem: „Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść; byłem spragniony, a daliście Mi pić; byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie.”

Jednak słowa Ewangelii nie zwalniają ze zdrowego rozsądku i odpowiedzialności za siebie i za innych. Dzisiaj czytamy:

„Nikt nie przyszywa do starego ubrania łaty z tego, co oderwie od nowego; w przeciwnym razie i nowe podrze, i łata z nowego nie nada się do starego. Nikt też młodego wina nie wlewa do starych bukłaków; w przeciwnym razie młode wino rozerwie bukłaki i samo wycieknie, i bukłaki się zepsują. Lecz młode wino należy lać do nowych bukłaków. Kto się napił starego wina, nie chce potem młodego, mówi bowiem: Stare jest lepsze.”
Łk 5,33-39

Francja i inne kraje Starej Europy pękają w szwach… Przecież to widać.