Smoleńsk 2010

„10 kwietnia 2010 roku w Smoleńsku tragedia. W drodze do Katynia na uroczystości siedemdziesiątej rocznicy sowieckiego mordu na polskich oficerach, w katastrofie lotniczej ginie dziewięćdziesiąt sześć osób, w tym prezydent Lech Kaczyński z żoną, cały sztab wojska polskiego, dziesiątki polityków sprawujących najważniejsze funkcje w państwie.
Tragedia jest szokiem dla wszystkich Polaków. Szczególnie jednak poruszyła cały świat polityków. Zmarli należeli do różnych frakcji politycznych: od prawicy przez centrum po lewicę. Niejednokrotnie prowadzili między sobą ostrą walkę polityczną: zażarte dyskusje, spory, kłótnie, wzajemne oskarżenia. W kilka sekund wszystkich połączył ten sam tragiczny los. Wczorajszych politycznych wrogów jednakowo okrył całun śmierci. Różnice zapatrywań, poglądów i celów politycznych dziś są już nieistotne, nieważne, a niektóre wręcz śmieszne.”

„Tragedia narodowa, jaka miała miejsce pod Smoleńskiem, nakłada się na rocznicę śmierci Ojca Świętego Jana Pawła II. Pięć lat temu odszedł bliski nam Człowiek, który przywiązał nas do siebie mocno. Odszedł jednak po latach cierpienia. Jego pogłębiająca się choroba przygotowywała nas stopniowo na jego odejście.(…)
Ta śmierć, którą teraz przeżywamy, jest inna: zaskakująca, gwałtowna. Nikt się jej nie spodziewał. Przyszła nieoczekiwanie, jak złodziej. Wdarła się bezceremonialnie na scenę życia społecznego i politycznego, bezpardonowo zmieniając cały misternie zbudowany przez lata układ sił. Zmiotła z szachownicy politycznej ustawiane od lat pionki. Odebrała nam wszystkim poczucie bezpieczeństwa. Także politykom. Zaprzestali gwałtownych sporów, kłótni. PiS, PO czy SLD – dziś to nie są już te same partie. Śmierć – samowolnie, nie konsultując się z nikim – wyznaczyła nowy termin wyborów prezydenckich. Nie potrzebowała głosowania w Sejmie i Senacie, nikogo nie prosiła o podpis i zgodę. Nie tylko przypomniała nam o swoim istnieniu, ale także o wielkiej władzy, jaką posiada nad ludzkim życiem.”

„Bólowi po tragedii pod Smoleńskiem towarzyszy poczucie bezsilności i niemocy. Spontanicznie rodzi się pokusa szukania winnych: na ziemi i w niebie. Jednak nawet jeżeli wskażemy na nich, oni niczego nam nie wyjaśnią; możemy jedynie usiłować rozładować nasze frustracje. Dziś nawet wielkanocna wiara w zwycięstwo Zmartwychwstałego nad grzechem i śmiercią, choćby najsilniejsza, okazuje się mimo wszystko bezradna wobec gwałtownych emocji: poczucia krzywdy, niesprawiedliwości losu, bezsensu śmierci. Wiara miast przynieść nam natychmiastowe pocieszenie i ulgę, zostaje poddana próbie i musi zmagać się o przetrwanie. Nie jest ona przecież spiżowym posągiem, ale wiosenną kruchą roślinką, której wiele zagraża. Nasza wolność staje przed dramatycznym wyborem, po której stronie się opowiedzieć: po stronie bolesnych emocji czy też po stronie wiary. Wiara, choć mniejsza niż ziarnko gorczycy, wbrew wszelkim naszym uczuciom uchyla nam jednak rąbka tajemnicy ludzkiego losu, który nie kończy się wraz ze śmiercią.”

„Prezydent Lech Kaczyński spoczął na Wawelu. Wielu pytało i pyta nadal: Czym sobie zasłużył? Dlaczego Wawel dla polityka, który był postrzegany jako jeden z wielu, wcale nie najwybitniejszy, a niektóre jego decyzje uważane za kontrowersyjne? Czym się okupił, że leży obok Piłsudskiego, Jana III Sobieskiego czy Stefana Batorego?
Na Wawelu spoczął nie tylko z powodu osobistych zasług. Zginął podczas pełnienia służby; poległ w drodze do Katynia, miejsca dla Polaków bolesnego i zarazem świętego. Poległ wraz z ludźmi pełniącymi najwyższe urzędy w państwie. Wawelski pochówek Kaczyńskiego urasta do rangi wielkiego symbolu. Będzie przypominać nie tylko jego zasługi jako Prezydenta, ale także podwójną tragedię katyńską: tę sprzed siedemdziesięciu laty i tę z kwietnia 2010 roku. Przy sarkofagu Kaczyńskiego i jego żony będziemy modlić się także za dziewięćdziesiąt cztery osoby, które poległy z nimi pod Smoleńskiem.”

„Pochówek Kaczyńskiego na Wawelu – w moim odczuciu – jest pstryczkiem historii w zadarte nosy ludzi, którzy patrzą na wszystkich z góry, poniżają ich, mówią z pogardą, na jaką żaden człowiek nie zasługuje, także polityk. Wobec przeciwników politycznych wymagana jest wyższa kultura niż wobec partyjnych kompanów. Pochówek Kaczyńskiego na Wawelu to wielka lekcja jaką daje nam Opatrzność. To nie my, wyborcy czy wybierani, decydujemy ostatecznie o losach kraju, świata, ludzkości. Nie my! Tym zaś, którym wydaje się, że decydują, historia nierzadko dmucha w nos.”

Józef Augustyn SJ „Aby nas bolało cierpienie innych. Medytacje w codzienności życia” – zbiór tekstów publikowanych na łamach „Gazety Krakowskiej” w ramach weekendowego cyklu „Słowo na niedzielę”

Modlitwa codzienna

tumblr_moqujxth0b1rg042fo1_r1_5001

„Wyszedł sam jeden na górę, aby się modlić” (Mt 14,23)

„Jakże absurdalny jest nasz brak czasu na modlitwę. Jałowość codzienności to prosta konsekwencja braku modlitwy. Jak można pracować na polu duszpasterstwa czy duchowości bez modlitwy? Wszelkie mówienie czy pisanie o Bogu i Jego sprawach bez modlitwy jest sprzedawaniem samego siebie. Niczym więcej.
Reagujemy fatalnie, zachowujemy się fatalnie, podejmujemy fatalne decyzje, krzywdzimy innych kiedy się nie modlimy. Przepraszam, Panie Jezu, za wszelkie działanie niepoprzedzone modlitwą. Narzucałem Ci w ten sposób moją wolę, usiłowałem Cię podporządkować jej. Nie mogę opierać się na mojej silnej woli, na własnych postanowieniach, swojej mobilizacji, ale jedynie na modlitwie. Ona jest źródłem, jedynym źródłem skuteczności mojego działania.”

„Modlitwa jest nam potrzebna do życia jak powietrze, woda i codzienny chleb. W każdy dzień potrzebujemy oddychać Bogiem, pić z Jego źródła miłości i karmić się Jego łaską. Jeśli nasze życie będzie zakorzenione w Nim, stanie się dobre i szczęśliwe, a prowadzone przez nas dzieła będą skuteczne. Bez modlitwy i życia duchowego zaczniemy zachowywać się nielogicznie, nierozumnie, a nawet destrukcyjnie, niszcząc to, co sami wcześniej zbudowaliśmy i krzywdząc innych. Właśnie dlatego winniśmy traktować modlitwę jako podstawowe nasze dzieło i najważniejszą odpowiedzialność.”

„Jeżeli modlimy się nieraz mało, powierzchownie i niedbale, to może nie dlatego, że nie pragniemy być ludźmi modlitwy, ale często raczej dlatego, że jesteśmy mało wytrwali w naszych modlitewnych wysiłkach i zmaganiach. Zbyt łatwo zniechęcamy się naszymi trudnościami, rozproszeniami, grzechami, naszym znużeniem i zmęczeniem.
I tak to, co miałoby być miejscem naszej modlitwy: nasza ludzka kruchość i słabość – oraz naszym bardzo ważnym tematem rozmowy z Bogiem: nasza potrzeba Bożego miłosierdzia i łaski – sami czynimy przeszkodą. Mamy się przecież modlić nie dlatego, że jesteśmy pełni harmonii, pokoju, radości, że jesteśmy dziećmi szczęścia, ale właśnie dlatego, że jesteśmy rozproszeni, zniechęceni, smutni, grzeszni, rozbici, wypaleni, zdepresjonowani.”

„Bóg hojnie darzy łaską pragnienia modlitwy tych, którzy szukają Go wytrwale. Pragnienie modlitwy zależy więc także od nas samych, od hojności i szczerości naszego zaangażowania, od podejmowanego przez nas trudu, od wytrwałości w zmaganiu. Kiedy uciekamy od modlitwy zaniedbujemy ją, a pragnienie modlitwy łatwo oddala się od nas. Zostaje zdławione przez bujne chwasty życia, które je przytłaczają.
Na początku duchowej drogi nasze pragnienie modlitwy jest niekiedy małe i kruche, ale gdy pozwalamy mu rosnąć w nas, rychło staje się wielkim drzewem. W najmniejszym nawet pragnieniu modlitwy ukryty jest ogromny dynamizm rozwoju.”

„Wszystkie drogi i wszystkie dni są Ci znane. Niech i dzisiaj ogarnia mnie, Panie, Twoja wszechobecna łaska. Cóż byłoby warte moje życie bez Ciebie? Jaki sens miałaby choć jedna minuta, gdyby były pozbawione Twojej obecności? Jeżeli w przeszłości zmarnowałem wiele minut, godzin, dni, tygodni, miesięcy, a może i lat, Ty, Panie, odzyskaj je. Wyrwij je z paszczy złego i napełnij Twoją miłością. Niech upadki, pomyłki i błędy staną się „szczęśliwą winą”, dzięki której nauczysz mnie, Panie, mądrości serca.”

Józef Augustyn SJ „Aby poszerzyło się nasze serce. Medytacje w codzienności życia”– zbiór tekstów publikowanych na łamach „Gazety Krakowskiej” w ramach weekendowego cyklu „Słowo na niedzielę”